środa, 18 maja 2016

A dzisiaj będzie może krótko, ale opowiem o czymś super fajnym. Otóż hmmm... Pisałam, że noszę okulary? Nie? W takim razie, noszę i mam nawet całkiem sporą wadę wzroku. Udało mi dogadać z moją Panią Okulistką z gabinetu, do którego chodzę na badania. Więc umówiłyśmy się na spotkanie względem mikroskopu jaki posiada ona w swoim gabinecie. Chętnie odpowiedziała na moje pytania i miałam okazję się dowiedzieć o oku, a nawet  je zobaczyć. Niestety nie wiedziała jak ten mikroskop był zbudowany, ale to nieważne skoro był genialny. Opowiedziała mi co tam widać, bardzo miło i precyzyjnie. Zobaczyłam oko swojej mamy. Dowiedziałam się jak się wyjmuje różne obiekty z oka np. kawałki szkła lub metalu. robi się to specjalną igłą, patrząc w taki właśnie mikroskop. Niestety nie mogłam zrobić zdjęcia oka mojej mamy bo po prostu nie miałam jak, ale mogę powiedzieć, że fajnie wyglądało. Ślicznie widać tęczówkę i rzęsy, chociaż w badaniu wzroku pewnie to akurat nie jest najważniejsze. W każdym bądź razie przeprowadzenie takiego badania - fajna sprawa.
 Tu zamieszczę schemat budowy oka. Dzięki mikroskopowi optycznemu można zobaczyć jego zewnętrzną część: tęczówkę, soczewkę, rogówkę, źrenicę.I np. sprawdzić czy nic się nie utkwiło w oku, lub nie przedostało się przez twardówkę do jego głębi. Oczy to chyba moja ulubiona część ciała. Tyle mówi o człowieku. przez nie wydobywa się siła i wewnętrzna moc. I jeszcze do tego potrafią być przepiękne. Genialnie zobaczyć je z jeszcze bliższej odległości. Może akurat takie badania nie zostały stworzone by podziwiać oczy pacjentów, ale przecież kto zabroni. Bez takiego mikroskopu nie jest raczej możliwe by zobaczyć oko kogoś innego w takim powiększeniu.


 A to gabinet Pani okulistki. Bada się tu wzrok ( Odkrycie Ameryki normalnie). Sama do niego chodzę. Rożne rzeczy mi tu robili. Np. z punktu widzenia pacjenta takie badanie nie jest zbytnio przyjemne. Trzeba się patrzeć w światło i mieć otwarte oczy cały czas. Im bardziej łzawią tym bardziej cię to światło razi. Jest to jednak czasami niezbędne badanie. Wykonuje się je dość często by to oko zobaczyć po prostu. Okulista może wykonać badanie ostrości oka, to najpopularniejsze albo np. badanie dna oka - Wykonuje się dużo rzadziej i jest bardziej skomplikowane. Jest to bardzo istotny zabieg/badanie, które stanowi podstawę pracy nie tylko  okulistów, ale także kardiologów, diabetologów i neurologów. Badanie dna oka wykonuje się podczas oftalmoskopii. Używa się wtedy specjalnego narzędzia – oftalmoskopu, który oświetla siatkówkę i pokazuje dno oka za soczewką. Wycieczka w każdym bądź razie fajna, ciekawa i inspirująca. Jeśli macie jakiś kontakt z okulistą zapytajcie się czy też nie moglibyście zobaczyć. Może ktoś będzie tak miły jak moja Pani okulistka i udostępni na chwile. Robi wrażenie. Na dziś to tyle. Myślę, że niedługo coś większego się pojawi. Także "winter is comming" i coś się pojawi. ;)
To do następnego wpisu
Alicja

sobota, 14 maja 2016

Szpiedzy z krainy Deszczowców donoszą, pojechałam, zobaczyłam, wróciłam. Oto jestem! Muminki się cieszą :) Hura. No dobra byłam na pikniku naukowym. Nie ważne, ze odbył się tydzień temu a ja pisze to dopiero dziś. Nie ważne, zupełnie. Wybrałam się z tatą do Warszawy na Piknik Naukowy, pomijając perypetie dojazdu jesteśmy już na miejscu. Wszędzie pełno ludzi, byłam już kilka razy na pikniku i chyba w tym roku było najwięcej ludzi. Impreza jest już dość znana i naprawdę w niektóre miejsca ciężko się dopchać żeby cokolwiek zobaczyć. Stoisk było sporo, ale wydaje mi się, że mniej niż w ubiegłych latach. Było kilka naprawdę świetnie przygotowanych stoisk, ale i kilka na których się zawiodłam.

Zacznijmy od tych części które podobały mi się najbardziej. Tegoroczny piknik poświęcony był zdrowiu to też było sporo o zdrowej żywności, stylu życia etc. Z tego działu fajne było stoisko biotechnologii bodajże i Carrefoura ( czy jak to się pisze no "kerfur" w każdym bądź razie to chyba był). Były różne quizy i zabawy, sporo ich generalnie było na wszystkich stoiskach. można było w poszczególnych punktach wykonywać jakieś zadania, otrzymywać kody i zgarniać nagrody, ale mi się osobiście nie chciało za tym ganiać. Dobrze zrobione było stoisko Kopernika (na którym dowiedziałam się np. że na księżycu ważyłabym 10 kg - pomarzyć dobra rzecz). Miałam okazję z kolei w jakimś fizycznym stoisku oglądać wyrzutnię zbudowaną z magnesów. Fajna była, muszę koniecznie zbudować taką w domu ;) Będę skracać o głowy heretyków z wyrzutni na magnesy neodymowe. Kto idzie ze mną? Fajne były stoiska chemii, ale tam bardzo ciężko było się wcisnąć. mimo to przywiozłam saszetkę z glutkiem z boraksu i alkoholu polietylenowego. Jedno z najbardziej zapadających w pamięć było spotkanie z panem z klubu astronomów, który poświęcił no z 15 minut na taką normalną rozmowę jak człowiek z człowiekiem o urządzeniach astronomicznych typu kwadrat, oktant, sekstant, astrolabium. Był naprawdę miły i na serio dobrze tłumaczył. Pamiętam, że w którymś miejscu było stoisko technikum drewna ( jakkolwiek to brzmi) i tam należało odgadnąć jaki to gatunek egzotycznego drzewa po desce. Pan prowadzący podpowiedział, że to drzewo, które miał odgadnąć taki gościu nazywa się tak jak kolor deski. Deska była taka fioletowo- różowo-czerwona i tylko ja trafiłam że to był kolor amarantowy. To drzewo nazywało się amarant XD. Zabawy, zagadki i quizy naprawdę były genialne. To tylko jeden z przykładów a było ich mnóstwo. Przywiozłam też sobie mnóstwo ulotek, gazetek, ciekawych książeczek i wiele innych  rzeczy, a przede wszystkim fajne wspomnienia.

Zawiodłam się natomiast stoiskiem na które bardzo liczyłam tj. swoje miejsce miała Wojskowa Akademia Medyczna i liczyłam, że będzie u nich coś fajnego. Niestety nie było. Zbierali tylko zgody na pobrania komórek macierzystych. Nie wczytywałam się bo  i tak jestem jeszcze za młoda ale w przyszłości mam zamiar oddawać krew, może i komórki macierzyste? Kto wie? No ale mimo wszystko myślałam że będzie coś więcej. Strasznie byłam zajarana żeby akurat to co oni przygotowali zobaczyć. Jakoś nie szczególnie spodobał mi się też teleskop, liczyłam, że będzie w nim widać coś więcej ( na którymś z punktów od astronomii to było). Generalnie brakowało mi też takich nauk jak historia, sztuka, kultura. W tym roku praktycznie nic o nich nie było. Może dlatego, że tematem przewodnim było zdrowie? Trochę mi było smutno, że nie wszędzie udało mi się wejść. Było zatrzęsienie ludzi.

Event oceniam bardzo pozytywnie. Polecam wszystkim. pojedźcie i przekonajcie się jak tam jest fajnie. Bo naprawdę jest super. Można dowiedzieć się fajnych rzeczy, sporo zobaczyć. Można też porozmawiać z kimś kto się tym co cię interesuje zajmuje na codzień. Wszyscy są mili, nie tylko obsługa stoisk, ale też ludzie odwiedzający piknik. Dużym zaskoczeniem było dla mnie kiedy zobaczyłam taką babcię na oko po 80 która powolutku szła sobie i oglądała co też tam naukowcy robią. Naprawdę wspaniała atmosfera, można brać udział w doświadczeniach. Wszystko to zostało przygotowane dla nas, dla zwykłych ludzi, których trochę pasjonuje nauka albo po prostu chcą spędzić czas z rodziną w fajny, oryginalny sposób. Nie bójcie się pytać! Ci naukowcy i fani przyszli tam po to by podzielić się z wami swoją wiedza, chętnie wam o czymś opowiedzą. Tak jak mi pan na stoisku klubu astronomii :) Warto pojechać. 10/10. Jedynie pamiętajcie by wziąć ze sobą wodę i najlepiej coś do jedzenia, bo ceny są z kosmosu! :P

To tyle na dzisiaj trzymajcie się i do następnego wpisu. Zdjęcia (jakieś tam mam, nie robiłam ich zbyt dużo, za bardzo pochłonięta byłam oglądaniem tego wszystkiego) dodam może jutro, kiedy je przekopiuję z aparatu. Szpiedzy z krainy Deszczowców pozdrawiają.
KONIEC RAPORTU podpisano naczelny poszukiwacz przygód i utopców
Alicja

czwartek, 5 maja 2016

A dzisiaj będzie o pleśni. Postaram się ją ładnie opisać chociaż niezbyt dobrze się czuje. Mam nadzieję, że wszystko pójdzie gładko. To doświadczenie zrobiłam już jakiś czas temu, ale z braku czasu nie miałam kiedy o tym napisać. Z braku laku zrobię to teraz. Przepraszam że mnie tyle nie było i że już się zaczął maj, a planowałam to wstawić jeszcze w kwietniu. Wyszło jak wyszło nie przedłużając. No to lecimy:
Pleśń jest grzybem i jak każdy grzyb rozmnaża się przez zarodniki. Tutaj właśnie możemy zobaczyć zarodniki, które osiadły na bąbelku powietrza

Zarodnia grzyba, pleśń ta była hodowana na chlebie

Strzępka grzybni. Musze przyznać, że strasznie podobają mi się te zdjęcia. Są cudowne.

Tu jeszcze inny fragment z tego samego preparatu

W centralnej części tego zdjęcia dobrze widać zarodnik. Słodka czarniutka kuleczka :)

Ta pleśń z chleba była już bardzo hmmm "dojrzała". Długo ja trzymałam i była naprawdę wielka. Cały bochenek pożarła


Kolejne zdjęcia tym razem bardziej z bliska

Tu zarodnia w dużym powiększeniu



To już natomiast jest drugi gatunek pleśni. Ta została wyhodowana na skrobi czyli w moim wypadku na mące ziemniaczanej i w mikroskopia miała przedziwną trochę niebieska barwę

Te białe to właśnie ziarenka mąki

Ta była dużo gęstsza niż ta na chlebie. Ziarenka tego gatunku pleśni są też mniejsze niz te juz przez nas omówione.

Z pęcherzykiem powietrza. Takie oko potwora :P
A tu kilka filmików. 
Ukryta pleśń i Pamiętniki z inwazji grzyba:
https://youtu.be/LBYbv9GR7TQ
https://youtu.be/Mk0mdrLOGv0



 Mam jeszcze kilka filmików i zdjęć więcej. Jeśli ktoś by chciał to mogę podrzucić. I jak wam się podobała Pleśniolimpiada ? Bardzo? No ja mam nadzieję ;) Fajna całkiem. Chociaż jakoś żeby ja wziąć w większej ilości do ręki to mnie nie korci ale pod mikroskopem wygląda fajnie. Wreszcie coś widać ! W reszcie coś co ma jakiś kolor!

W tą sobotę wybieram się na Piknik Naukowy takze oczekujcie pełnej relacji. Szpiedzy z Krainy Deszcowców już wyruszyli, ruszam i ja! A na razie to hmmm NA razie! Bym zarzuciła jakimś tekstem z polskiego filmu, ale nie będę przeklinać. No także, cześć i do następnego wpisu.

Alicja


poniedziałek, 25 kwietnia 2016

Laboratoria w Koperniku zostawiłam sobie na osobny wpis. Opisze dwa w których byłam, a z racji tego że kiedy to piszę jest już późno to musicie mi wybaczyć błędy w logicznym pojmowaniu rzeczywistości. Byłam w laboratorium biologicznym i chemicznym i za nim jeszcze opiszę co za czary tam odprawiałam to muszę je gorąco polecić każdemu. Nawet jak nie jesteś zainteresowany nauką - tam jest praktyka, nie nudna ( dla niektórych) teoria, nie wkuwanie z książki. Można się pobawić naprawdę fajnym nowoczesnym sprzętem, odczynnikami - rzeczami których nikt normalny czytaj statystyczny Kowalski w domu nie ma. Chociażby no nie wiem - Zestaw do destylacji? Moja szkoła takim nie dysponuje, a co dopiero osoba prywatna. Albo nie wiem odczynniki typu benzen. Czy twoja mama w szafce koło szklanek i talerzy trzyma metanol. No podejrzewam, że raczej nie, a jeśli tak to musisz mieć naprawdę fajną mamę :). Panie instruktorki - nazywane animatorkami, wszystko wyjaśniają i można tam się udać z dziećmi już od 9 roku życia, a od 13 dzieci mogą wejść same. Każde z 4 laboratoriów to 9 zł ( plus oczywiście bilet normalny do CNK). Na mój gust nie jest to jakoś szczególnie wygórowana cena, a naprawdę warto.

Generalnie to laboratorium biologiczne podobało mi się bardziej, było tak ładnie zielono i temat zajęć przypadł mi do gustu - Fotosynteza w kulkach. Nie chcę wam spoilerować co będzie jeśli chcecie pojechać, ale trochę napisać muszę. Doświadczenia były dwa. Pracowaliśmy na liściach. Oglądaliśmy liść pod mikroskopem. Można sobie było wlać do zmiażdżonego liścia  alkohol i oglądać pod światłem UV. Głównie polegało to na zobaczeniu fotosyntezy (ujawnię że za pomocą wskaźnika) i naprawdę się udało. Probówki z doświadczeniem można zabrać do domu i ja mam swoje cały czas :). Bardzo mi się podobało, można się było poczuć jak prawdziwy naukowiec - w fartuchach przy prawdziwych odczynnikach, robiąc coś czego efekty rzeczywiście widać.
Do czego to wszystko ? Musicie pojechać i sami się przekonać :)




Mam mikroskop tej samej firmy O.o


Tu już był koniec zajęć dlatego uczestnicy zajęć nie byli już w fartuchach



Laboratorium chemiczne też było fajne. Temat zajęć nosił tajemniczy tytuł chemiczna pomarańcza, były to zajęcia poświęcone zapachom i można się było dowiedzieć wielu ciekawych rzeczy. Destylowaliśmy skórkę pomarańczy i otrzymaliśmy zapach pomarańczy za pomocą reakcji chemicznych. Najbardziej jednak w pamieć zapadł mi moment kiedy balon został skropiony sokiem z pomarańczy. Zresztą sami zobaczcie jak to wyglądało:

https://www.youtube.com/watch?v=lS-PsGLEDxo

Zajęcia trwają godzinę i mają stałe pory rozpoczęcia. Jeśli chcielibyście na nie pójść to uprzedzam, że nie można się spóźnić :). Przydatną informacja może być też to że wszystkie laboratoria znajdują się na drugim piętrze budynku. Polecam, świetna zabawa i kreatywna forma spędzania wolnego czasu.No to tyle :P

Alicja
P.S Też czekaliście na początek nowego sezonu Gry o Tron ? Yay :) Ja wprost nie mogłam wysiedzieć. Pierwszy odcinek już dzisiaj.

wtorek, 19 kwietnia 2016

Hej :D

Dzisiaj będzie coś w stylu reportażu. Z Raportu biegłych wynika ze byłam w niedzielę w CNK :)
Agenci Wywiadu donoszą również że było genialnie, a wycieczka należy do udanych. Do dalszych rozważań oddają materiały z krótkim przebiegiem całej operacji

Godzina 7 (coś) gdzieś na Mazowszu
Wstałam w środku nocy ( W niedzielę godzina 7 to jest środek nocy!) No i pomijając tam wyszykowanie się pojechałam w towarzystwie mojej mamy do Wa-wy :) Przejażdżka udana. pociągi nie poopóźniane także kolej masz wielkiego +. Wysiadłszy na Centralnej skierowałyśmy się do metra w celu pojechania do zacnego Centrum Nauki Kopernik.

Kiedy już udało nam się wejść i kupić bilety ( Jakoś długo się z tym zeszło) oraz wejściówki do labów no to poszłyśmy zwiedzać. Oto jak to wszystko wyszło:
Centrum Nauki Kopernik
Zdjęcie przedstawia wahadło które działa jak zegar, co minutę metalowa kula zbija jedną z tych mniejszych pomarańczowych :) Jak dla mnie ta instalacja jest śliczna.
To była wystawa z antomii

Wkładanie do ludzika organów :P Ciężko ułożyć żołądek pod wątrobą, a na koniec wyleciał mi mózg.
 ( Pozdrawiam wszystkich jedzących)

 Siłowanie się z szkieletem na rękę, udało mi się dojść do mistrza :D Także jestem z siebie dumna




Te dwa zdjęcia to przebieg wykonanej przeze mnie laparoskopii na miśku.
W każdym bądź razie udało mi się przełożyć piłkę z jednego miejsca na drugie - Spoko polecam fajna zabawa

To jest chyba instalacja artystyczna w każdym bądź razie przedstawia Drzewo Życia


 A tu jest film. Kiedy kręciło się korbką z boku,coś zaczynało się dziać



Tu ludzik i serduszko :)



Tu inna instalacja, tym razem można było pod lupą zobaczyć bakterie



Tak wygląda w całej okazałości


Widoki spod takiego śmiesznego mikroskopu



 Doszłyśmy do działu iluzji optycznych, było tam ciemno także od razu plus. Niektóre rzeczywiście były ciekawe, a prezentują się tak: 









 Obok działu z iluzjami, był jakiś dział kryminologii/policyjny/służb specjalnych/coś w ten deseń i był tam jeden eksponat który szczególnie zapadł mi w pamięć: Podsłuch za pomocą lasera.
polegało to na tym że na szybie/lustrze było światełko lasera i trzeba było teleskopem namierzyć to światełko. Kiedy ono pojawiało się w celowniku zaczynała lecieć muzyka. Trochę przerażająca ta metoda... Jeśli tak się robi naprawdę że da się w ten sposób kogoś podsłuchać...



To jest odbicie na białym tle pręta z metalu który wypuszcza takie smugi.
Niestety nie udało mi się doczytać o co chodziło dokładnie ze względu na kolejkę. Jednakże zdjęcie ładne :) Musicie sami sprawdzić ;P






Tutaj w warsztacie CNK zrobiłam swój własny zamek do drzwi i działał !





Tu można było zrobić ogromną bańkę ( Od razu mówię że nie ma mnie na tym zdjęciu). I tu właśnie można było zaobserwować współpracę ludzi. Ponieważ jedna grupa musiała stać na dole a druga na górze aby bańka się udała. Nie wszystkim to wyszło :P


Tu zdjęcia z laboratoriów jeszcze przed zajeciami ( które opiszę w następnym poście) 




Tu jeszcze dwa inne eksponaty



No i na koniec "Zegar"
 Wszystkim którzy nie byli w Centrum Nauki Kopernik serdecznie polecam. Naprawdę warto pojechać i zobaczyć. Jest bardzo dobry dojazd. Wyżywienie na miejscu. Można odwiedzić laboratoria z prawdziwego zdarzenia, są różne pokazy. Także naprawdę spoko. Nie byłam tam po raz pierwszy mimo to zawsze mi się podoba. Spoko jest to ze wszystkiego można dotknąć, samemu wypróbować. Pobawić się tą nauką. W szkole raczej tak nie robią :) Wiem co mówię. Naprawdę wszystkie rozmowy, zajęcia, prowadzone są z pasją. Można tam załapać naukowego bakcyla. Warto pojechać.

Żegnam się z wami i życzę miłego dnia

Alicja